Kto czyta, nie błądzi…

Dzisiejszy post inspirowany jest moim uwielbieniem dla literatury anglojęzycznej 🙂
Trudno jest powiedzieć, jaki poziom znajomości języka należy osiągnąć, by swobodnie móc sięgnąć po każdą pozycję kanonu literatury angielskiej i amerykańskiej w ich oryginalnych wersjach. Pewne jest natomiast, że im szybciej sięgniemy do książek, tym łatwiej i bardziej zauważalny będzie nasz postęp w nauce języka.
W moim przypadku, przełamanie barier językowych było bardzo trudne. Lubię czytać, ale lubię robić to szybko i pochłaniać duże ilości książek w krótkim czasie. Denerwuje mnie czytanie powieści, które ciągnie się tygodniami lub w ekstremalnych przypadkach nawet miesiącami. Tak z początku wygląda niestety czytanie książek w obcym języku. Jak temu zaradzić?
Oto kilka wniosków, do których ja niestety doszłam zbyt późno, ale myślę, że mogą one jeszcze pomóc innym:
1. Czytanie literatury obcojęzycznej dobrze jest zacząć od czytania…. po polsku. Jeśli przeczytamy książkę Stephena Kinga po polsku i będziemy nią zachwyceni, nie sprawi nam trudności przeczytanie kolejnej po angielsku (o ile jej poziom jest w miarę dobrze dla nas dostosowany), bo będzie zmotywowani uwielbieniem dla stylu pisarza i ciekawością, co też wymyślił w kolejnej swojej powieści.
2. Drugi wniosek jasno wypływający z pierwszego – czytajmy książki, które są nam znajome. Może to być autor, którego już wcześniej czytaliśmy, może to być książka z serii, po którą już kiedyś sięgaliśmy, ale może to być nawet pozycja, którą mieliśmy okazję przeczytać już w rodzimym języku. Tym zabawniejsze i interesujące będzie spostrzeganie różnic i niuansów językowych, których nie zauważa się czytając jedynie pozycje tłumaczone.
3. Nie porywajmy się od razu na bardzo ambitną literaturę naukową, czy filozoficzną. Nawet jeśli jesteś koneserem literackim i uważasz za zniewagę czytanie Harlequinów, romansów, literatury kobiecej, czy książeczek dla dzieci, powinieneś na chwilę odrzucić wszystkie uprzedzenia i dla własnego dobra sięgnąć po książkę właśnie z powyższych gatunków. Są one dużo lżejsze w odbiorze, cieńsze, a przy tym motywujące do dalszego wgłębiania się w świat literatury obcojęzycznej.
4. Zacznijmy od literatury współczesnej. Możemy być zachwyceni tekstami Shakespeare’a lub Dickensa, ale mając na uwadze własne dobro, powinniśmy zacząć od czegoś napisanego we współczesnym, łatwiejszym w odbiorze języku. Patrz pkt. 3.
5. I nareszcie… zapomnijmy przez chwilę o tym, że czytając uczymy się języka. Darujmy sobie sprawdzanie każdego słówka w słowniku, pisanie na marginesach i wybieranie książek napakowanych opisami przyrody lub słownictwem specjalistycznym. Oczywiście są to bardzo dobre metody nauki, ale jeśli chcemy się wdrożyć w samo czytanie i nie zniechęcić od samego początku, musimy potraktować to jako rozrywkę, a nauka i tak przyjdzie z czasem. Odpowiednio dobrana książka w obcym języku to ta, której sens jesteśmy w stanie zrozumieć bez sięgania do słownika lub robiąc to bardzo rzadko. Tylko wtedy możemy skupić się na fabule i cieszyć się tym, że rozumiemy język obcy w jego naturalnej postaci, a nie tylko w podręczniku.
Na zakończenie, dodam jeszcze, że wciąż pozostaję pod urokiem strony coursera.org i wielbicielom literatury angielskiej i amerykańskiej polecam nadchodzący kurs Modern & Contemporary American Poetry prowadzony przez wykładowcę z University of Pennsylvania. Ja się nie mogę doczekać!
 
P. S. Do organizowania swojej kolekcji przeczytanych książek polecam również strony lubimyczytac.pl  i goodreads.com  Szczególnie ta druga może świetnie zmotywować do czytania, ponieważ znajdziemy tam większość pozycji z literatury anglojęzycznej. 
 
A czy Wy czytacie już w obcych językach? Czy są jakieś rady, których moglibyście udzielić początkującym? Jakie książki przeczytaliście, a jakie oczekują na swoją kolej?

 

Reklamy

10 uwag do wpisu “Kto czyta, nie błądzi…

  1. Czytanie w języku obcym jest bardzo przyjemne, chociaż też bardziej męczące niż w rodzimym języku, gdyż jesteśmy wtedy znacznie bardziej skupieni. Pamiętam, kiedy jeszcze niedawno za każdym razem po skończeniu czytania po angielsku bolały mnie usta, bo nieumyślnie układałem je tak, jakbym chciał powiedzieć dane słowo znajdujące się w książce 😀 Zaczynałem od niezbyt wymagającej literatury – serii „Horrid Henry”. Teraz oczywiście czytam coś bardziej normalnego, ale spotykam się z nieznajomością wielu słów, co wielokrotnie mnie zniechęcało…

    Lubię to

  2. Czytanie w języku obcym jest bardzo przyjemne, chociaż też bardziej męczące niż w rodzimym języku, gdyż jesteśmy wtedy znacznie bardziej skupieni. Pamiętam, kiedy jeszcze niedawno za każdym razem po skończeniu czytania po angielsku bolały mnie usta, bo nieumyślnie układałem je tak, jakbym chciał powiedzieć dane słowo znajdujące się w książce 😀 Zaczynałem od niezbyt wymagającej literatury – serii „Horrid Henry”. Teraz oczywiście czytam coś bardziej normalnego, ale spotykam się z nieznajomością wielu słów, co wielokrotnie mnie zniechęcało…

    Lubię to

  3. Moje pierwsze książki jakie przeczytałem pod angielsku to „Adventures of Tom Sawyer” i „Robinson Crusoe”. 🙂 Nie sądzę, że trzeba te książki przeczytać po polsku. Nie lubię czytać książek dwa razy. 🙂

    Lubię to

  4. Moje pierwsze książki jakie przeczytałem pod angielsku to „Adventures of Tom Sawyer” i „Robinson Crusoe”. 🙂 Nie sądzę, że trzeba te książki przeczytać po polsku. Nie lubię czytać książek dwa razy. 🙂

    Lubię to

  5. Jak do tej pory to czytałam już po angielsku, francusku i portugalsku. Jest to głównie literatura współczesna, jako że starsze dzieła zawierają dużo archaicznego słownictwa. Z bardziej ambitnych dzieł to przebrnęłam przez „Great Expectations” Dickensa.

    Lubię to

  6. Jak do tej pory to czytałam już po angielsku, francusku i portugalsku. Jest to głównie literatura współczesna, jako że starsze dzieła zawierają dużo archaicznego słownictwa. Z bardziej ambitnych dzieł to przebrnęłam przez „Great Expectations” Dickensa.

    Lubię to

  7. Ja zaczelam od 6go tomu 'Harry'ego Pottera' :). I uwazam, ze to byl bardzo dobry wybor – bylam zaznajomiona z seria i bohaterami, wiec nie mialam zadnego problemu z wciagnieciem sie w akcje. Probowalam czytac wlasnie w sposob, ktory odradzasz 😉 – sprawdzajac kazde nieznane mi slowko… Znudzilo mi sie w polowie pierwszego rozdzialu, rzucilam slownik w kat i dalej czytalam juz tylko dla przyjemnosci :). Pamietam, ze zacielam sie dopiero przy 'silver doe', bo akurat ta nieszczesna lania byla dosc istotna dla zrozumienia calej historii…

    Bardzo dziekuje Ci za ten tekst i za porady. Zamierzam zabrac sie niedlugo za czytanie po japonsku i na pewno skorzystam z Twoich wskazowek :).

    Lubię to

  8. Ja zaczelam od 6go tomu 'Harry'ego Pottera' :). I uwazam, ze to byl bardzo dobry wybor – bylam zaznajomiona z seria i bohaterami, wiec nie mialam zadnego problemu z wciagnieciem sie w akcje. Probowalam czytac wlasnie w sposob, ktory odradzasz 😉 – sprawdzajac kazde nieznane mi slowko… Znudzilo mi sie w polowie pierwszego rozdzialu, rzucilam slownik w kat i dalej czytalam juz tylko dla przyjemnosci :). Pamietam, ze zacielam sie dopiero przy 'silver doe', bo akurat ta nieszczesna lania byla dosc istotna dla zrozumienia calej historii…

    Bardzo dziekuje Ci za ten tekst i za porady. Zamierzam zabrac sie niedlugo za czytanie po japonsku i na pewno skorzystam z Twoich wskazowek :).

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s