Assimil kontra Pimsleur, czyli Językowe Boże Narodzenie :)

 
Tak jak obiecałam, przychodzę do Was z pierwszym raportem po tygodniowej nauce hiszpańskiego i portugalskiego!
Jeśli chodzi o moje podejście i motywację – pierwszy tydzień muszę zaliczyć do udanych. Według planu każdego dnia poświęcałam pół godziny na każdy z języków. Jak dokładnie się uczę?
źródło: assimil.com

 

Assimil:
    • 2 razy słucham dialogu bez patrzenia na tekst, próbuję domyślić się znaczenia niektórych słów, zrozumieć sytuację słuchając intonacji lektorów
    • Patrząc w tekst jeszcze raz słucham, zwracam uwagę na to jak napisane są poszczególne wyrazy
    • Czytam tłumaczenie i wyjaśnienia pod tekstem, porównuję tekst angielski z hiszpańskim
    • Słucham i powtarzam dialog
    • Czytam dialog samodzielnie
    • Powtarzam po lektorach zdania z sekcji „exercises” oraz próbuję samodzielnie je przetłumaczyć, następnie porównuję swoje tłumaczenie z tym z książki
źródło: betterworldbooks.com
  • Wykonuję ćwiczenia pisemne z książki
 
Pimsleur:
  • Wykonuję wszystkie polecenia lektora na płycie
  •  Po każdej lekcji wykonuję również sekcję z „Reading booklet”, gdzie należy powtarzać wyrazy za lektorem patrząc na to, jak są one napisane

Pierwsze wrażenia?

  • Nigdy nie miałam problemu „mylenia języków”. Teraz zaczynam się o to martwić, bo języki, które wybrałam są rzeczywiście niemal identyczne, szczególnie dla kogoś, kto nie miał nigdy z nimi do czynienia. Myślę, że chwilą prawdy będzie moje podsumowanie po 30 dniach, kiedy będę chciała pokazać Wam czego się nauczyłam z każdego języka.
  • Oba kursy są zupełnie inne. Na razie trudno mi stwierdzić, który z nich jest lepszy i czy w ogóle w ten sposób można o tym myśleć. W tym momencie mogę powiedzieć, że mam wrażenie, że Assimil bardziej uczy rozumienia języka (przynajmniej na tym etapie), natomiast Pimsleur zdecydowanie od początku każe nam się komunikować w języku obcym.
 
Na koniec muszę przyznać, że takie wyzwanie samo w sobie jest ogromną motywacją J Już po 7 dniach można nauczyć się całkiem sporo i każde nowe zdanie, każdy dzień zbliża nas do sukcesu. Mam nadzieję, że moja motywacja będzie wciąż trzymać się na tym poziomie przez kolejne 3 tygodnie, a Wy dalej będziecie mnie wspierać! Kolejny raport już za tydzień! J
Reklamy

4 uwagi do wpisu “Assimil kontra Pimsleur, czyli Językowe Boże Narodzenie :)

  1. Hej,
    chciałam zapytać jak Ci idzie w kwestii mieszania się tych dwóch języków? Mam nadzieję, że masz inne doświadczenia niż ja. Mimo wkładu pracy trochę mi się myli hiszpański i portugalski. Dlatego na razie pozostałam wierna portugalskiemu, które jest już ze mną od kilku lat 🙂

    Lubię to

  2. Hej,
    chciałam zapytać jak Ci idzie w kwestii mieszania się tych dwóch języków? Mam nadzieję, że masz inne doświadczenia niż ja. Mimo wkładu pracy trochę mi się myli hiszpański i portugalski. Dlatego na razie pozostałam wierna portugalskiemu, które jest już ze mną od kilku lat 🙂

    Lubię to

  3. W pierwszym tygodniu nauki miałam w głowie straszny mętlik i martwiłam się jak to będzie (stąd obawy opisane w poście ;)). Nie wiem jeszcze do końca, czy te języki mi się mieszają, bo nie rozmawiam jeszcze samodzielnie, pierwsza moja próba będzie za 2 tygodnie, kiedy będę chciała pokazać Wam czego się nauczyłam (już się boję na samą myśl! :)). Myślę, że dopiero przy „outpucie” będę wiedziała, czy mam ten problem.

    W czasie samej nauki nie myli mi się raczej, ale myślę, że to też kwestia mojego podejścia. Nie wiem czy każdy tak robi i czy to w ogóle można świadomie zaprogramować, ale ja np. jak nauczę się jakiegoś słowa, to pamiętam później dokładnie sytuację temu towarzyszącą – gdzie byłam, skąd się tego nauczyłam, w jakiej siedziałam pozycji, a nawet jaka była pogoda 😛 itp. Pimsleura np. zawsze przerabiam leżąc na łóżku. I może to brzmi niewiarygodnie lub śmiesznie, ale kiedy zastanawiam się z jakiego języka jest dane słówko, to kojarzę je właśnie po tych pozornie nieznaczących szczegółach towarzyszących nauce 🙂

    Lubię to

  4. W pierwszym tygodniu nauki miałam w głowie straszny mętlik i martwiłam się jak to będzie (stąd obawy opisane w poście ;)). Nie wiem jeszcze do końca, czy te języki mi się mieszają, bo nie rozmawiam jeszcze samodzielnie, pierwsza moja próba będzie za 2 tygodnie, kiedy będę chciała pokazać Wam czego się nauczyłam (już się boję na samą myśl! :)). Myślę, że dopiero przy „outpucie” będę wiedziała, czy mam ten problem.

    W czasie samej nauki nie myli mi się raczej, ale myślę, że to też kwestia mojego podejścia. Nie wiem czy każdy tak robi i czy to w ogóle można świadomie zaprogramować, ale ja np. jak nauczę się jakiegoś słowa, to pamiętam później dokładnie sytuację temu towarzyszącą – gdzie byłam, skąd się tego nauczyłam, w jakiej siedziałam pozycji, a nawet jaka była pogoda 😛 itp. Pimsleura np. zawsze przerabiam leżąc na łóżku. I może to brzmi niewiarygodnie lub śmiesznie, ale kiedy zastanawiam się z jakiego języka jest dane słówko, to kojarzę je właśnie po tych pozornie nieznaczących szczegółach towarzyszących nauce 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s