Jakiego słownictwa warto się uczyć?

JAKIEGO SŁOWNICTWA WARTO SIĘ UCZYĆ?
KAŻDEGO.
KONIEC POSTU.
🙂

Żartuję. Oczywiście nie zostawię tego tematu bez żadnych argumentów 🙂 Inspiracją do napisania tego posta stało się życie. Jako nauczyciel, na co dzień muszę odpowiadać na pytania typu: „Proszę Pani, a po co  my się tego uczymy?”, „A po co te idiomy?”, „A po co ubrania, niech się dziewczyny tego uczą!”, „A ja nie lubię marchewki, to muszę pamiętać jak jest po angielsku?”. Z drugiej strony śledząc poczynania poliglotów, spotkałam się również z koncepcją bardziej i mniej przydatnego słownictwa. Pamiętam, że owa koncepcja pojawiła się razem z krytyką tradycyjnych kursów językowych, które są bezużyteczne, bo uczą nas bezużytecznego słownictwa, jak kolory, czy ubrania (przeczytałam to ok. roku temu, więc ciężko jest mi przypomnieć sobie autora, spróbuję odnaleźć ten wpis). Jakie było moje zdziwienie! Wszak do tej pory uważałam właśnie słownictwo związane z ubraniami, kolorami, jedzeniem za najważniejsze i prawie na równi z podstawowymi zwrotami konwersacyjnymi. Jak więc jest z tymi słówkami? Czego powinniśmy się uczyć i dlaczego?

 

Z praktycznego punktu widzenia wiele osób uważa, że warto uczyć się słownictwa, które odpowiada naszej szeroko pojętej działalności, czy zainteresowaniom. Jest jednak bardzo wielkie ALE – znajomość tych słów może wcale nie przybliżyć nas do lepszego rozumienia języka (Ba! W ogóle szerokie słownictwo nie gwarantuje nam 100% rozumienia tekstu, ale nie o tym tu piszę). Może być bowiem tak, że pracujemy jako budowlańcy i wyuczymy się słownictwa branżowego, ale wciąż mamy luki w codziennym słownictwie konwersacyjnym i wciąż nie będziemy czuć się kompetentni i skorzy do rozmowy z obcokrajowcami. Jeśli już mamy brnąć w jakieś ograniczenia, to byłabym bardziej za nauką 1000 najczęściej używanych słów plus do tego słownictwa branżowego/które uważamy za istotne w naszym indywidualnym przypadku.
Kolejną kwestią są umiejętności, które nabywamy i rozwijamy, ucząc się słówek. Należy pamiętać, że nauka słownictwa to wbrew pozorom nie jest nauka pamięciowa. Opanowując i analizując świadomie kolejne słowa, rozwijamy również umiejętności słowotwórcze, kojarzenie, myślenie analogiczne, które są niesamowicie ważne, bo dodają jeszcze większą ilość słów do naszej kolekcji. Dodają słowa, które potrafimy utworzyć, czy przetłumaczyć, chociaż nigdy się ich nie uczyliśmy. Jest to niezwykle cenna umiejętność przybliżająca nas do poziomu „native-like”.
Co więcej, nigdy nie wiemy, co tak naprawdę będzie nam potrzebne. Nie wiemy, w jakim środowisku, czy kraju przyjdzie nam używać w przyszłości języka. Dobrym przykładem jest np. „haddock” – pamiętam, że nauczyłam się angielskiego słówka na rybę „łupacz” w gimnazjum i dokładnie również pamiętam swoje narzekanie – przecież nawet nie wiem, jak ta ryba wygląda, w życiu nie miałam i pewnie nie będę miała okazji jej spróbować. I co? Okazuje się, że łupacz jest bardzo popularną rybą w krajach anglosaskich, o czym przekonałam się w czasie pobytu w Wielkiej Brytanii. Nie raz zdarzyło mi się wreszcie użyć tego słowa, które sponiewierane i upokorzone czekało gdzieś cierpliwie w szufladkach mojego mózgu 🙂
Poza tym jestem pewna, że nie tylko mi zdarzyło się, że nauczyłam się jakiegoś słówka i akurat wtedy pojawiło się za chwilę w serialu, czy książce, którą czytam. Zaskakujące zjawisko! Ale jakże satysfakcjonujące i motywujące do dalszej nauki!
Podsumowując, słownictwo to nie nieruchome elementy układanki, które musimy poskładać, żeby poznać język. Tak jak i on, słowa żyją, ewoluują, mają kilka form, rejestrów, podobnych do siebie elementów. Im więcej ich znamy, tym więcej sami jesteśmy w stanie utworzyć, czy odgadnąć i dużo sprawniej posługiwać się językiem. Nie zapominając o niezbędnej wiedzy gramatycznej, znajomość i ciągłe rozwijanie słownictwa z rozmaitych obszarów, przybliża nas do płynności językowej. Natomiast wykształcenie umiejętności słowotwórczych i stosowania analogii, może stanowić prawdziwy przełom w naszej nauce.

 

Reklamy

24 uwagi do wpisu “Jakiego słownictwa warto się uczyć?

  1. hahaha, haddock to ryba bardzo popularna rowniez w Irlandii i mam z nią ten sam problem. Jadam ja co najmniej raz w tygodniu a nie mam pojecia co to łupacz 🙂 Nie sądzę bym go kiedykolwiek jadła w Polsce.
    A taka prawda, jesli chcemy rozumiec ludzi a nie tylko jezyk jakim sie posluguja, nie mozemy wybiorczo traktowac jezyka. Jezyk obcy to nie lustro ktory odbije nasz ojczysty. Jezyk to kultura, obyczaje i historia. To klucz to zrozumienia zachowan i stylu i filozofii zycia.

    Lubię to

  2. hahaha, haddock to ryba bardzo popularna rowniez w Irlandii i mam z nią ten sam problem. Jadam ja co najmniej raz w tygodniu a nie mam pojecia co to łupacz 🙂 Nie sądzę bym go kiedykolwiek jadła w Polsce.
    A taka prawda, jesli chcemy rozumiec ludzi a nie tylko jezyk jakim sie posluguja, nie mozemy wybiorczo traktowac jezyka. Jezyk obcy to nie lustro ktory odbije nasz ojczysty. Jezyk to kultura, obyczaje i historia. To klucz to zrozumienia zachowan i stylu i filozofii zycia.

    Lubię to

  3. Ja również jestem tego zdania, że warto uczyć się każdego języka. Owszem, dzielą się ona na bardziej popularne jak i mniej, aczkolwiek nic nie daje takiej satysfakcji jak opanowanie czegoś nowego.

    Lubię to

  4. Ja również jestem tego zdania, że warto uczyć się każdego języka. Owszem, dzielą się ona na bardziej popularne jak i mniej, aczkolwiek nic nie daje takiej satysfakcji jak opanowanie czegoś nowego.

    Lubię to

  5. Rzeczywiście z tymi „niepotrzebnymi” słówkami często jest tak, że prędzej czy później się przydają. Teraz dzięki Tobie zapamiętam słówko haddock- ciekawe czy kiedyś go użyję… 🙂

    Lubię to

  6. Rzeczywiście z tymi „niepotrzebnymi” słówkami często jest tak, że prędzej czy później się przydają. Teraz dzięki Tobie zapamiętam słówko haddock- ciekawe czy kiedyś go użyję… 🙂

    Lubię to

  7. Ogólnie każda forma nauki to inwestycja w siebie 😉 Więc bez względu na to czego będziemy się uczyć zawsze będziemy na plus. Ważne, aby w ogóle zacząć coś robić z czym jest ciężko coraz bliżej sesji 😉

    Lubię to

  8. Ogólnie każda forma nauki to inwestycja w siebie 😉 Więc bez względu na to czego będziemy się uczyć zawsze będziemy na plus. Ważne, aby w ogóle zacząć coś robić z czym jest ciężko coraz bliżej sesji 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s