5 filmów, które musisz obejrzeć jesienią!

Nadchodzi taki czas w roku, który sprzyja relaksowi w zaciszu domowego ogniska, spędzaniu wieczorów z książką, czy filmem. Dosyć intensywnie uczę się ostatnio języków, ale dziś zdecydowałam się na temat trochę mniej z nimi związany. Chcę polecić Wam filmy, które umilą te jesienne chłodne wieczory. Oczywiście, warto obejrzeć je w wersji obcojęzycznej, wtedy relaks przyniesie nam dodatkową korzyść 🙂

 

Mandarynki, 2013, Estonia

Jeden z najbardziej podnoszących na duchu i mądrych filmów, jakie ostatnio widziałam. Aktualny, a zarazem prosty i nienapuszony. W tle wojna Abchazji z Gruzją, a na pierwszym planie ludzie i poddana w wątpliwość zasadność walk i konfliktów. Nominowany do Złotego Globu w 2015 roku.

 

Mały Książę, 2015, Francja

Myślę, że tej opowieści nie trzeba nikomu przedstawiać. Mały Książę był, jest i zapewne pozostanie klasykiem wśród „lektur wszechczasów”. Ta wersja jednak obok klasycznej opowieści o Małym Księciu pokazuje obok współczesną wersję tej historii. Ponadczasowa, przedstawiona w przepiękny sposób, polecam!

 

Życie jest piękne, 1997, Włochy

Znalezione obrazy dla zapytania la vita e bella

Tak się złożyło, że to drugi film w tym zestawieniu, którego akcja rozgrywa się w czasie wojny. Coś w tym jednak jest, że takie chwile próby niosą za sobą ogrom nauki, pozwalają poznać życie i drugiego człowieka. W tym filmie zło i nienawiść kontrastują z miłością rodzicielską i ciepłem rodzinnym.

 

Mustang, 2015, Francja, Niemcy, Turcja, Katar

Znalezione obrazy dla zapytania mustang film

Małżeństwa aranżowane to nie relikt przeszłości. W Mustangu towarzyszymy pięciu siostrom, których beztroskie dorastanie zostaje przerwane, aby spełnić plany opiekunów.

 

Dziewczyny z Kalendarza, 2003, USA, Wielka Brytania

Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyny z kalendarza

Dziewczyny z Kalendarza to przepełniona angielskim humorem opowieść o mądrych kobietach w statecznym wieku, które postanawiają wydać kalendarz, aby zebrać pieniądze na cele dobroczynne. I nie byłoby tu żadnych kontrowersji, gdyby nie fakt, że zdjęcia do kalendarza mają przedstawiać akty. Jest to opowieść o miłości, przyjaźni, sile charakteru i mądrości życiowej. Film polecany szczególnie kobietom, ale myślę, że mężczyźni również mile spędzą przy nim czas.

 

Czekam na Wasze propozycje filmów, które muszę obejrzeć jesienną porą!

Dzień Nauczyciela 2016 i najbardziej inspirujący nauczyciel w moim życiu

Wpis jest moją cegiełką w akcji „Dzień Nauczycieli Języków Obcych 14-10-16”. Na końcu znajdziecie listę wszystkich postów, które wzięły udział w akcji, zapraszam Was serdecznie do lektury!

 

14591609_10157588734785241_1342322956501232637_n

Kiedy myślę o początkach mojej nauki, wcale nie przychodzi mi do głowy szkoła. Nie widzę szkolnej ławy, tablicy i osoby nauczyciela w centrum klasy. To, co pamiętam, to godziny spędzone z mamą, zabawę w szkołę, mnóstwo książek z łamigłówkami, aż wreszcie samodzielnie przeczytany przepis kulinarny 🙂

Wszystko zaczęło się w przedszkolu. Jak wielu przeciętnych przedszkolaków, byłam dosyć chorowita i często zamiast spędzać czas z dziećmi, musiałam kolejny dzień zostać w domu, a… mama razem ze mną. To nie był jednak czas stracony. Pamiętam, jak zasiadałyśmy z mamą do nauki alfabetu, czytania, pisania. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w ogóle nie przypominało to szkolnej nauki, a ja byłam zupełnie nieświadoma procesu, jaki się właśnie odbywał. Mama jest główną bohaterką tego wpisu, bo uważam, że chociaż nie pracuje w zawodzie nauczyciela, to świetnie sprawdziła się w roli pedagoga, takiego z pasji i od serca. Będąc dzieckiem, ja ani przez chwilę nie zorientowałam się, że my się uczymy! Nie wiedziałam, że to, co mama oferuje mi w ramach dobrej zabawy, będzie później wymagane w szkole, że ktoś mnie będzie za to oceniał. Do tej pory zastanawiam się, jak tego dokonała, a sama na to pytanie odpowiada: „Nie wiem, po prostu starałam się ciebie zainteresować”.

Taka niby-nauka okazała się bardzo skuteczna. W wieku 5 lat oglądając gazetkę z przepisami (chyba w sezonie świątecznym :)), udało mi się przeczytać swoje pierwsze wyrazy. I co wtedy? Misja spełniona, dziecko czyta. Koniec nauki, reszta w szkole? Nie. Pamiętam, jak parę dni później mieliśmy iść do lekarza. Mama powiedziała, że zaraz później udamy się w jeszcze jedno miejsce, które chce mi pokazać. Domyślałam się gdzie, bo obok przychodni była nasza osiedlowa biblioteka, do której często chodziła moja siostra. Tak też się stało. Wkroczyliśmy do królestwa książek, mama wskazała mi półkę i powiedziała, że mogę wybrać 3 książki, jakie mi się najbardziej spodobają. Pamiętam jak przez mgłę książeczkę o misiach, wróżki, mnóstwo kolorowych obrazków. Zero skojarzeń z obowiązkowymi lekturami, z czytaniem za karę, albo karami za nieczytanie. Przypominam sobie również książeczki z łamigłówkami, krzyżówkami, które często kupowali mi rodzice. 365 łamigłówek na każdy dzień roku, gazetki z krzyżówkami dla dzieci „Co to?” (ktoś pamięta? :)), w późniejszym wieku również inne czasopisma, zawsze jednak takie, które pokazywały, że otaczający nas świat jest fascynujący, pełen niespodzianek. I tak oczyma mojej wyobraźni doskonale przypominam sobie „Przygodę ze sztuką”, czy „Wally Zwiedza Świat”. Pamiętam również, jak dostałam pierwsze podręczniki do angielskiego. Nikt mi nie powiedział, że mam się uczyć. Mama przyniosła, położyła w widocznym miejscu i czekała na rozwój wydarzeń. I co było dalej? O tym we wpisie poświęconym moim początkom nauki angielskiego: The Story about a girl, a book, a mum, and a couple of cuddly toys… Uwielbiałam tę zabawę w szkołę z moimi maskotkami i prawdziwymi podręcznikami.

Sama, pracując obecnie jako lektor, wciąż szukam nowych inspiracji, pomysłów, autorytetów, które mogłabym naśladować. Głównym jednak moim celem jest to, żeby umieć przekazywać wiedzę tak, jak robiła to moja mama, kiedy byłam dzieckiem. Umieć zainspirować, pokazać drogę, zmotywować i zachęcić. Nie niszczyć błogiej, naiwnej świadomości, że to wciąż świetna zabawa. Bo odpowiednio wprowadzona nauka nie oznacza wcale skrócenia dzieciństwa. I myślę, że takiej właśnie umiejętności i podejścia do nauczania życzę wszystkim nauczycielom w ich dniu. I może jeszcze cierpliwości i spokoju, ale to tak przy okazji 😉

A Wy? Pamiętacie nauczyciela przez wielkie „N”, który zainspirował Was do dalszej nauki?

Lista pozostałych wpisów w akcji „Dzień Nauczycieli Języków Obcych 14-10-16”:

Biały Mały Tajfun – Dzień Nauczyciela – http://baixiaotai.blogspot.com/2016/10/dzien-nauczyciela.html

Demain viens avec tes parents – Dzień Nauczyciela

http://viensavecparents.blogspot.com/2016/10/dzien-nauczyciela.html

Francuskie i inne notatki Niki – Wspomnień czar… w Dniu Nauczyciela

http://notatkiniki.blogspot.com/2016/10/wspomnien-czar-w-dniu-nuczyciela.html

FRANG – 11 cech idealnego nauczyciela

http://www.frang.pl/11-cech-idealnego-nauczyciela/

Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim – Jak zostałam panią od francuskiego

http://francuski-przez-skype.blogspot.com/2016/10/jak-zostaam-pania-od-francuskiego.html

Hiszpański na luzie – Nauczyciele języków, taki was zapamiętałam

http://www.hiszpanskinaluzie.pl/2016/10/dzien-nauczyciela-wspominki.html

Japonia-info.pl – Nauczyciel, który zmienił moje podejście do nauki języków: http://japonia-info.pl/nauczyciel-jezyka-ktory-zmienil-podejscie-do-nauki-jezykow/

Niemiecki w Domu – Cechy dobrego nauczyciela

http://niemieckiwdomu.pl/cechy-dobrego-nauczyciela/

Językowy Precel – Moje nauczycielki niemieckiego

http://jezykowyprecel.pl/2016/10/moje-nauczycielki-niemieckiego/

Norwegolożla: Nauczyciel idealny – czy istnieje?

https://norwegolozka.wordpress.com/2016/10/14/nauczyciel

Dagatlumaczy.pl – blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim, Dzień Nauczyciela – komu zawdzięczam znajomość rosyjskiego? http://www.dagatlumaczy.pl/dzien-nauczyciela-komu-zawdzieczam-znajomosc-rosyjskiego

English Tea Time Jak nauczycielka angielskiego wpłynęła na moje życie

http://english-tea-time.com/nauczycielka-angielskiego-wplynela-zycie/

Lanuage Bay

http://language-bay.blogspot.com/2016/10/one-way-to-learn-english.html

Angielski dla każdego – Dzień Nauczyciela 2016

http://angdlakazdego.blogspot.com/2016/10/dzien-nauczyciela-2016.html

English with Ann – Jak być dobrym nauczycielem http://english-with-ann.blogspot.com/2016/10/jak-byc-dobrym-nauczycielem.html

italia-nel-cuore – Dobry nauczyciel to skarb

https://italianelcuoreblog.wordpress.com/2016/10/14/dobry-nauczyciel-to-skarb/

Primo Cappuccino – Jakim nauczycielem języków obcych NIE być?
http://www.primocappuccino.pl/jezyki-obce-cechy-nauczyciela/

Lingwoholik: Jaki wpływ na językoholizm mają nauczyciele? http://lingwoholik.pl/jaki-wplyw-na-jezykoholizm-maja-nauczyciele/

Basic English i Charles Kay Ogden, czyli o tym, że piękno tkwi jednak w prostocie

Wielu z Was pewnie miało kiedyś chwilę zwątpienia, kiedy to wydawało Wam się, że zanim nauczycie się tego angielskiego, to miną wieki. Bo przecież tyle słów, gramatyki, kolokacje, phrasale, idiomy, po cóż to komu potrzebne. Jeśli takie myśli witają częściej w Waszych głowach, powinniście doczytać do końca ten post. Otóż dziś chcę Wam opowiedzieć o człowieku, który w latach 30-tych minionego wieku uznał, że ten angielski to jednak trochę zbyt skomplikowany i postanowił upowszechnić tzw. Basic English, czyli wersję angielskiego, w której za pomocą 850 słów można wyrazić wszystkie proste i bardziej złożone myśli, poglądy, opinie, czy potrzeby.

Charles Kay Ogden, bo o nim mowa, nie był jednak zapracowanym businessmanem, czy leniwym uczniakiem, któremu do nauki języka było po prostu nie po drodze. Był szanowanym językoznawcą, a jego idea miała sprawić, by angielski stał się międzynarodowym językiem do porozumiewania się w sprawach handlowych i naukowych. Stąd też nazwa Basic, która oddawała nie tylko prostotę języka, ale również zawierała pierwsze litery słów Business, Academic, Scientific, International i Commercial.

Basic English to 850 słów, z których w większości Ogden dopuścił tylko jedno znaczenie, żeby maksymalnie zmniejszyć ryzyko nieporozumienia, czy dwuznaczności. Zasady gramatyczne nie różnią się w zasadzie od tych standardowych (tworzenie liczby mnogiej, słowotwórstwo itp.), pozbawione są jednak wszelkich wyjątków.

Co ciekawe, Basic English nie był tylko wymysłem i mrzonką Ogdena, która gdzieś rozmyła się pod wpływem czasu. Ogden napisał kilkanaście podręczników, w których wyjaśniał zasady użycia języka, opisywał system gramatyki, umieszczał listy słów. Powstał również słownik obrazkowy dwustu wyrazów, które dało się przedstawić w takiej formie. Co więcej, dziś Basic English jest również obecny np. na Wikipedii, którą możemy czytać w odmianie Simple English, która właśnie na języku Ogdena bazuje.

Więcej informacji i ciekawostek o Charlesie Ogdenie i jego pomyśle na uproszczenie języka angielskiego możecie znaleźć na stronie http://ogden.basic-english.org/ Słyszeliście o takich uproszczonych wersjach innych języków?

Początek roku i….Fiszki SCHOOL

unnamedNo i nadszedł ten magiczny dzień, kiedy maszerujemy (a przynajmniej niektórzy) dziarsko po nowe wyzwania, przygody, przyjaźnie i doświadczenia. Część z Was ma ten okres za sobą i pewnie z łezką w oku wspomina anegdoty ze szkolnej ławy.

Jest też grupa osób, która mimo ukończenia swojej edukacji, spędza w szkole nieraz dużo więcej czasu niż uczniowie. Któż to, któż to? Oczywiście kochani nauczyciele 🙂

Dziś przychodzę do Was z nowością wydawnictwa EDGARD, czyli uwaga, uwaga, oto Fiszki SCHOOL!!!!

Oto, jak fiszki przedstawia sam wydawca: Fiszki SCHOOL to kompleksowy system nauki angielskich słówek i zdań dla uczniów klas 4-6 szkoły podstawowej oraz gimnazjum. Zestaw “I like strawberries” uczy 300 najważniejszych słówek i konstrukcji gramatycznych z zakresu szkoły podstawowej, których znajomość jest wymagana na teście szóstoklasisty.

Atrakcyjne, ilustrowane fiszki pomagają szybko zapamiętać słówka, a przykładowe zdania pokazują ich prawidłowe użycie w kontekście i przy okazji prezentują najważniejsze struktury gramatyczne.

Dołączony do zestawu program komputerowy (do pobrania) zawiera liczne ćwiczenia, gry oraz nagrania wszystkich słówek i zdań w wykonaniu profesjonalnych lektorów – wyłącznie native speakerów.

Zestaw fiszek jest pierwszą częścią serii Fiszki SCHOOL. W serii ukazał się również etap II: Fiszki SCHOOL „Do you enjoy watching action films?”.

Każdy zestaw Fiszek SCHOOL zawiera:
– 300 słówek i zwrotów użytych w kontekście
– nagrania wszystkich słówek w wykonaniu native speakerów
– program komputerowy z ćwiczeniami do utrwalania poznanego słownictwa

Co natomiast wynika z moich własnych obserwacji? Przede wszystkim bardzo się cieszę, że nareszcie ktoś wyszedł z pomysłem przystosowania fiszek dla młodszych pokoleń. Być może się mylę, ale do tej pory widziałam obrazkowe fiszki dla dzieci, ale nie były one stworzone pod konkretny poziom, czy egzamin, co najwyżej pod CEFR, co moim zdaniem nie wystarcza. Do fiszek dołączony jest poradnik dla ucznia, w którym są porady, pomysły na zabawy z fiszkami oraz gramatyka w pigułce. To bardzo ważne, bo wielu uczniów po prostu nie wie, jak zabrać się za naukę słówek. Co więcej, widzę w tych fiszkach duży potencjał do wykorzystania na lekcjach indywidualnych lub w małych grupach. Można naprawdę zdziałać cuda, mając taką fajną, gotową pomoc dydaktyczną. Należy jednak najpierw wybadać, czy nasi uczniowie nadają się właśnie do nauki z fiszkami. Ja osobiście ucząc się języków nigdy nie lubiłam korzystać z fiszek, bo staram się unikać nauki dwujęzycznej. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest wiele osób, które je lubi, a na poziomie podstawówki, czy gimnazjum, nauka z tłumaczeniami na polski niestety w dużej mierze jeszcze przeważa.

Cóż… pozostaje mi życzyć Wam owocnego roku szkolnego i samych sukcesów! Dajcie znać, jeśli macie jakieś super pomysły na wykorzystanie fiszek w nauczaniu!

 

Jak wyglądała nauka języka w przeszłości?

Biorę udział w akcji blogerów „W 80 blogów dookoła świata”! W edycji sierpniowej postanowili80blogowśmy uchylić rąbka tajemnic przeszłości i przybliżyć Wam, jak to dawniej bywało w różnych sprawach na świecie 🙂 Ja postanowiłam opowiedzieć Wam o tym, co najbardziej mnie interesuje, czyli nauce języków obcych.

Nauka języka nabrała nowego znaczenia w XX wieku, kiedy swobodnie zaczęliśmy podróżować, odkryliśmy uroki samodzielnego komunikowania się z tubylcami, a także nowe perspektywy na rynku pracy, jakie zaczęły pojawiać się przed osobami biegle posługującymi się językiem obcym. Jednak jako przedmiot badań i nauki, języki obce pojawiały się już w bardzo dawnych czasach

W XVI-XVIII wieku największy sens widziano w nauce Łaciny i Greki. Były to języki nadające człowiekowi status wykształconego, poza tym pozwalały zgłębiać Biblię oraz książki naukowe. Ponieważ właściwie nie wykorzystywano tych języków do komunikacji, najważniejsze było opanowanie reguł gramatycznych, składni i słownictwa. Osiągano to poprzez naukę pamięciową, wielokrotne powtórki oraz tłumaczenie tekstów.

Nauka języka martwego, jakim jest Łacina, stawiała przed uczniami między innymi problem braku modelu poprawnej wymowy. Idąc naprzeciw potrzebom, w XIX wieku został stworzony alfabet fonetyczny (International Phonetic Alphabet IPA).

Od XVII wieku, aż do niedawna, to język francuski był powszechnym lingua franca używanym przede wszystkim wśród dyplomatów. Dopiero w XX wieku został zastąpiony angielskim.

Jakie były najpopularniejsze metody uczenia języków?

Języków, które miały służyć komunikacji werbalnej, już w XVII wieku uczono głównie ustnie. W przeciwieństwie do Łaciny, czy Greki, podkreślano nie intelekt, jako narzędzie nauki języka, ale zmysły. Stąd już wtedy postulowano używanie pomocy wizualnych, głównie obrazków, które do dziś zostały niezbędną pomocą w nauce języka.

Istotne zmiany nadeszły w XIX wieku, nie można jednak powiedzieć, że metoda gramatyczno-tłumaczeniowa wniosła powiew świeżości w nauczaniu. Wierzono, że znajomość języka opiera się na umiejętności szybkiego tłumaczenia zdań. Uczeń, który potrafił przetłumaczyć zdanie słowo po słowie, dowodził, że rozumie konstrukcje gramatyczne użyte w zdaniu. Pewnie dużej części z Was kręci się teraz łezka w oku. Pamiętacie dwujęzyczne listy słówek w zeszytach? Tak, to jeszcze pozostałości po „starej szkole” metody gramatyczno-tłumaczeniowej.

Gdzieś w tle rozwijały się jednak również inne metody. W XVIII wieku metodolodzy usilnie szukali związków między nauką języka ojczystego w wieku niemowlęcym i tą w starszym wieku, kiedy opanowujemy kolejny język, już jako obcy. Postulowano również naukę bezpośrednio przez działanie, a po pojawieniu się alfabetu fonetycznego, podkreślano rolę nauki systemu dźwięków w języku obcym. To wszystko doprowadziło do pojawienia się pod koniec XIX wieku nowej tzw. metody bezpośredniej, wykluczającej zupełnie tłumaczenie na język ojczysty i ograniczającej do minimum opanowanie gramatyki i składni, a później podejścia, w którym uważano, że żeby posługiwać się językiem, uczeń musi najpierw otrzymać odpowiednią ilość tzw. Inputu, czyli materiału mówionego/pisanego, którego będzie odbiorcą, niekoniecznie aktywnym.

W połowie XX wieku hitem stała się metoda audiolingwalna. Mówi się, że została ona zastosowana na potrzeby szybkiego nauczania żołnierzy amerykańskich. Nie używało się w niej prawie języka ojczystego, korzystano z materiałów audio i wizualnych, a słownictwa uczono w kontekście i dialogach. Wymowa stała się bardzo ważna, ponieważ to mówienie i słuchanie były podstawowymi umiejętnościami, które przyszli użytkownicy języka mieli opanować. Bazowano głównie na powtórzeniach i tzw. Drillowaniu słów.

Metody, które znamy dziś, w dużej mierze bazują na metodzie komunikatywnej. Ma ona uczyć języka w realnym kontekście sytuacyjnym, korzystając głównie z pracy w parach, angażując uczniów do ćwiczeń roleplayowych. W tej metodzie stawia się na samodzielność, nauczyciel ma stworzyć warunki oraz monitorować naukę. Poprawianie przez niego błędów ma rolę drugorzędną, ponieważ najważniejszym celem jest komunikacja, a nie poprawność.

A na koniec mam dla Was niespodziankę. W swojej biblioteczce udało mi się znaleźć kilka pozycji książkowych do nauczania angielskiego z przeszłości. Jak myślicie, moglibyśmy wciąż się z nich uczyć? 🙂

0
Setki ćwiczeń gramatycznych wyrabiające niemal mechaniczny odruch używania konkretnych konstrukcji. Rok 1965.
commu
Podręczniki do nauki komunikacji. Rok 1969 i 1989.

 

Koniecznie zajrzyjcie na inne blogi, które wzięły udział w sierpniowej edycji „W 80 blogów dookoła świata”!